Maski – dlaczego człowiek ukrywa pod nimi swoje autentyczne oblicze?

24.07.2018

Człowiek w rozmaitych sytuacjach udaje kogoś kim nie jest. Zazwyczaj czyni tak ze względu na przewidywane korzyści (np. ubiegając się o pracę, starając się o przyjęcie do grona nowo poznanych osób). Równie często zdarza się, że za fasadą maski ukrywa swoje lęki. Nierzadko prezentuje fałszywą twarz, bo oczekują tego inni. Z czasem maska „wrasta” w tkankę osobowości na tyle mocno, że człowiek z trudem odróżnia ją od prawdziwego „ja”.

„Tancerki” i „Bidule” – maski jako mechanizmy obronne.

Ich rodowód sięga niejednokrotnie czasów dzieciństwa i jest reakcją delikatnej psychiki dziecka na niedobory w zaspokajaniu jego potrzeb. Zaniedbywane dziecko (patrz: „Oblicza krzywdy”) manifestuje swoje potrzeby płaczem, krzykiem, przywołując w ten sposób dorosłych, w nadziei otrzymania niezbędnych zasobów. 

Jednak, gdy odpowiedź ze strony opiekunów nie nadchodzi, maluch z czasem zaprzestaje okazywać swoje cierpienie – zamiast płakać, uśmiecha się, stroi zabawne minki, błaznuje. Jeśli w ten sposób zwróci uwagę dorosłych i doczeka się zaspokojenia potrzeb, szybko nauczy się odczytywać oczekiwania innych i spełniać je, ponieważ w zamian może liczyć na zrealizowanie własnych pragnień. Tak powstaje maska „tancerki/tancerza – grzecznego dziecka”. Już na etapie edukacji przedszkolnej i wczesnoszkolnej znajdujemy dzieci, które sprawnie odgadują życzenia rodziców, dziadków, nauczycielek, rówieśników i dostosowują się do nich – zyskując uwagę, pochwały, docenienie, akceptację, a nieraz nawet profity materialne. Ten typ maski „rośnie” wraz z człowiekiem sprawiając, że przestaje on wyrażać samego siebie, w zamian zaspakajając oczekiwania innych (boi się wypowiedzieć własne zdanie, jeśli podejrzewa że pozostanie ono w opozycji do opinii innych; udaje zadowolonego w sytuacjach dla siebie niekorzystnych; nie protestuje, gdy jest wykorzystywany; „robi dobrą minę do złej gry”itp.).

W grupie masek „Tancerek/Tancerzy” znajdziemy też „siłaczkę/siłacza”, który chętnie weźmie na siebie nadmiar obowiązków, zaniedbując własną potrzebę odpoczynku, leczenia, rozwoju. Co wówczas zyska? Uznanie w oczach innych, docenienie, rzekomych przyjaciół (którzy chętnie wykorzystają jego niespożyte siły).

Aplauz społeczny zyskują też „pomagajki i pomagacze” – zawsze gotowi do niesienia pomocy, nawet wtedy gdy nie jest ona potrzebna. Czynią to często wbrew własnym możliwościom, miotając się i zadowalając innych, wręcz uprzedzając ich życzenia.

Uwagę i akceptację można skutecznie zdobyć, zakładając maskę „wodzireja, duszy towarzystwa, błazna”. Osoba z taką maską jest ochoczo zapraszana na uroczystości, imprezy gdzie dziarsko dba o dobry nastrój wszystkich gości, nawet wtedy, gdy wewnątrz przeżywa smutek (kogo obchodzą jej prawdziwe uczucia?)

Wśród „Tancerek/Tancerzy” nie może zabraknąć „kokietki i bawidamka”, którzy oczarowują, uwodzą, flirtują – przekonując samych siebie o własnej atrakcyjności, w którą do końca najczęściej nie wierzą.

Zakładanie i posługiwanie się maskami męczy – tak, jakby człowiek dźwigał na sobie ciężką zbroję, która podoba się innym, pomaga pozornie zaspokajać zaniedbane potrzeby, w zamian jednak wyczerpuje, osłabia. Kiedy już „taniec” dobiegnie końca, zmęczona osoba utyskuje, użala się nad swoim losem, narzeka na niesprawiedliwość, podłość innych. W ten sposób uruchamia maskę „Biduli”. Jakie korzyści wówczas czerpie? Pochylając się nad własną, smutną dolą dostarcza sobie wewnętrznych głasków („ja jestem w porządku, a inni są źli, niewdzięczni”). Gdy ukaże innym obolałe oblicze, zyska ich uwagę, pocieszenie, potwierdzenie, a więc zaspokoi zaniedbane potrzeby.

Jedną z odmian tego mechanizmu jest „sierotka/nieudacznik” – to takie biedactwo, które przekonuje, że ma pecha. Obwinia i oskarża innych, ukazując siebie jako ofiarę cudzej podłości, niesprawiedliwych układów społecznych, politycznych, rodzinnych. Jest bezradna i bierna, smutna i obolała, co nieraz teatralnie demonstruje.

Bywa, że „Bidula” uzłośliwia się. Staje się wówczas „narzekaczem”, chętnie wytykającym cudze błędy, kąśliwie komentującym ludzkie zachowania, sarkastycznie żartującym, bądź tworzącym niejednoznaczne aluzje. Niekiedy „narzekacz” przyjmuje pozę smutnego „wzdychacza”, który nic nie mówi, ale jego cierpiętnicza mina wyraża niezadowolenie, uciemiężenie, poczucie krzywdy (inni powinni czuć się winni tego nieszczęścia).

Księżniczka/książę w wieży” – to taka postać „Biduli”, która wysyła niejasne komunikaty. Z jednej strony – domaga się kontaktu, uwagi, zainteresowania; z drugiej – odrzuca pomocną dłoń (dzięki czemu wciąż może czuć się opuszczona, niezrozumiana i tym samym użalać się nad sobą, wytykając innym brak serca).

Maski fałszują rzeczywisty obraz człowieka. Otoczenie społeczne szybko się ich uczy, a potem upomina się o nie. Jeśli ktoś zaprezentował siebie jako bohatera, który nigdy się nie męczy – będzie angażowany do licznych akcji, forsownych przedsięwzięć. Podobnie grzecznej dziewczynce nie wypada sprzeciwiać się, nawet gdy godzi to w jej dobro. Do czego zatem zapraszają nas inni? Czy wyobrażamy sobie życie bez Masek? Dla kogo wówczas przestaniemy być atrakcyjni? Czy jesteśmy gotowi stracić korzyści płynące z zakładania Masek, aby odkryć i umocnić siebie prawdziwych”

Warto wiedzieć, że rzeczywista siła, wolność i piękno człowieka kryje się w jego autentycznym „ja”.